Au Pair w San Francisco, California od 29.08.2011

czwartek, 5 stycznia 2012

Slepless in Seattle

W Seattle byłam juz dawno temu, tak ten czas szybko leci, ze juz prawie zapomnialam o tej wycieczce. Dzien do Swiecie Dziekczynienia z koleżankami wybrałyśmy się na wycieczkę. Hości się śmieli, że akurat tam jedziemy a nie na południe Cali gdzie o wiele cieplej. W czarny piątek zamiast ustawiać się w kolejce po zakupy leciałyśmy na wycieczkę, byłam o tyle bardziej podekscytowana, bo to pierwszy wypad bez hostów. Czarny piątek okazał się bardzo czarny. Przez butelkę drogiej wódki, którą jedna z koleżanek miała zamiar zabrać w bagażu podręcznym, druga spóźniła się na samolot, bo w ostatniej chwili poszła odprawić walizkę. "No vodka, no Michelle" na resztę dnia. Biedna przesiedziała prawie cały dzień na lotnisku i doleciała dopiero wieczorem.

Co do detali. Za 4 dni w Mariocie, przelot zapłaciłam 380 dolarów, wydaję mi się, że to całkiem dobry układ. Dziewczyny znają jakiegoś faceta, który zajmuje się bukowaniem wycieczek i biletów samolotowych dla ludzi.
Wieczorem jak już wszystkie byłysmy w hotelu razem zaczełyśmy się zastanawiać co możemy pozwiedzać w tym Seattle, jak przystało na zorganizowaną wycieczkę. Na jednej z ulotek znalazłyśmy ofertę, tzn "Citypass " że za 60 dolarów mamy wejście na 6 wybranych atrakcji, a płacąc za każdą z osobną wyniosło by to nas 120. Uznałyśmy to za okazję i kupiłyśmy.






 W cenie były 2 wejścia na Space Needle. Byłyśmy tam wieczorem i w środku dnia, żeby mieć widok z dwóch perspektyw.


 Aquarium... nie spędziłyśmy tam nawet godziny. Dla mnie było nudno, ale może dlatego, że w SF mamy coś takiego samego, a że mam tam kartę członkowską i bywam tam często w trakcie pracy.
 Czekając na rejs statkiem wycieczkowym umiliłyśmy sobie czas na karuzeli ;)
 A tu już w kolejce na statek
 Widok na Seattle ze statku, szkoda, że tak pochmurno.


 Wieża z gitar w jednym z muzeów. Była tam wystawa horrorów, Avataru, wystawy muzyczne.
Jednego popołudnia wyjechałyśmy kawałek za miasto, żeby się spotkać z inna au pair, którą poznałam na forum, która mieszka w okolicach Seattle. Szczerze nawet nie spodziewałam się, że takie spotkanie wyjdzie, ale skoro wycieczka byłam spontaniczna, to wszystko się może zdarzyć.

4 komentarze:

  1. wow przepieknie! bardzo Ci zzdroszcze :) ja dopiero skladam dokumenty itd ( z tym ze jade do Wb tzn planuje). Napisz mi prosze za ktorym razem zdalas prawko? i jak dlugo trwalo u Ciebie robienie prawk? ja musze tez je wyrobic zeby przyjeciec do ukochanych stanow ( moze po magisterce :))

    OdpowiedzUsuń
  2. "Cultural life" hej :* bardzo cie prosze o usuniecie mojego komentarza z Tego posta bo podalam tam moj mail i jest on wyszukiwalny na necie ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pierwszym zdjęciu wyglądacie jak przyklejone w paincie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dear Aneta,

    My name is Virgínia Rodrigues and I work for the language portal bab.la.

    I'm contacting you with regards to your blog.

    Every year we organize the “Top 100 International Exchange and Experience Blogs” competition (also known as IX12). We are looking for the top 100 blogs about life abroad because we really enjoy bringing the exchange blogger community together. Last year we had 220 participants and close to 5.000 votes. You can see the last year results here:
    http://en.bab.la/news/top-100-international-exchange-experience-blogs-2011

    Your blog has been nominated and will enter the competition unless you tell us not to. The nomination period goes from January 16th to January 29th, 11:59 p.m. CET (German Time). Feel free to tell other bloggers about the competition or nominate another blog yourself. Voting starts on January 31st and goes till February 12th, 11:59 p.m. CET (German Time). Results will be published February 14th. The winners will be decided based on user votes.

    If you don’t want to be included in the nomination list, please let us know by sending me an email and we won´t contact you again. You can also contact me by email (virginia@bab.la) if you have any further questions about the competition.

    Kind regards,
    Virgínia Rodrigues
    On behalf of bab.la and the Lexiophiles language blog

    OdpowiedzUsuń