Czyli z serii operki wyjeżdżają na wakacje. Po prawie pół roku ciężkiej pracy, nadszedł czas, żeby odpocząć. Podziwiać widoki tropikalnej wyspy, nieprzestawalnie mówić "woooow", nic nie robić i czuć się cudnie! Nie wyobrażałam sobie lepszego miejsca, żeby spędzić urlop, mieszkając w Californii. Dlaczego Hawaje? Bo blisko z San Francisco;) , bo z Polski za daleko i nigdy bym tam nie dotarła, no i ciepło, słońce, plaża. Co więcej do szczęścia potrzeba. Idealne miejsce, idealne wakacje.
Plany hawajskie zaczęły się już w październiku, ale znając z polskiego doświadczenia- plany planami, ale i tak nigdzie nie pojedziemy, pogadać sobie można. Na wakacje wybrałam się właśnie z dwiema polskimi sąsiadkami- także operkami. Wytatki ograniczyłyśmy w czasie, żeby za jednym razem, za bardzo nie bolało, więc bilety zabukowałyśmy w grudniu, hotel zarezerwowałyśmy na początku stycznia, a reszta pieniędzy- na drobne wydatki podczas wakacji. Jakby ktoś się zastanawiał nad szczegółami podróży, to je także podam ;)
Lot: San Francisco - Oahu, Honolulu/ Hawaiian Airlines $380
Hotel: kilka minut piechotą od Waikiki Beach, 2 osobowy pokój (dla 3 dziewczyn) ok. $300 na każdą
Potem wiadomo, obiadki, drinki, pamiątki- kto ile wyda
My dodatkowo wyjechałyśmy pod szczęśliwą gwiazdą. Znajoma mojego znajomego z Cali, mieszkająca na Hawajach zaoferowała, że może przez tydzień naszego pobytu z chęcią zamieni się przewodnika i pokaże nam ciekawe miejsca na wyspie. Dzięki niej doświadczyłyśmy o wiele więcej Hawajów niż, gdybyśmy jej nie poznały
A na rozbudzenie apetytu zdjęcia z Waimanalo Beach i Makapuu Beach z pierwszego dnia, w porze zachodu słońca.
CDN


























